- Dołączono
- 11 Cze 2023
Akurat się z tym nie zgodzę do końca.Było nie było, w Polsce nie ma tak silnego kultu jednostki jak w anglojęzycznym necie (jeden papież, jeden redemptorysta i dwóch braci co ukradli księżyc wiosny nie czynią), dlatego nie mamy właściwie krów ze społecznością skupioną wyłącznie na szydzeniu z nich. Dodatkowo ciężko u nas kogoś doxować po (efektywnie) śmierci Panoramy Firm i wprowadzeniu RODO. Konon to był ewenement na skalę chris-chana - ktoś na tyle unikalny żeby otrzeć się o mainstream i zagościć w podświadomości normików, ale jednocześnie na tyle ekscentryczny i niezmienny żeby nie pobyć tam zbyt długo.
W kontekście ogólnie lolkrów? Przecież foidy mają własne fora o lolkrowach (np. wanda), które ogólnie bardziej to offtop i pieprzenie o dupie maryny jak na tattle.life i są ciut inne, ale jest. Ogólnie moim zdaniem problem leży, że w PL niestety nie ma kultury autystycznego archiwizowania - ogólnie w PL nie ma kultury archiwizowania czegokolwiek hobbystycznie na większą skalę jak na zachodzie, głównie to rola uniwerków/bibliotek i pewnych społeczności (np. weeby i scena retro elektroniki/gier) a co dopiero w związku z specyficznymi osobowościami internetowymi. Następna sprawa to fak, że w Polsce jest st przewaga krówsk politycznych (np. Kurwin, Braun, Ikonowicz, etc.), katolickich (wiadomo o kogo chodzi) i od czasu kiedy Konon spadł z rowerka niestety nie ma już tak wyrazistej, klasycznej krowy na skalę Chrisa.
Ale ogólnie zgodzę się na temat reszty, ciężko kogokolwiek tutaj zdoxować. W sumie można byłoby szukać krów, ale żadna nigdy nie doczeka się wątku znając życię. Niektóre stają się mało mleczne, więc sama zrezygnowałam z pisania OP-a na temat Kasi Babis, bo swojego czasu miałam takowego w planach, tak jak na temat innych feministycznych krów. Na innych farmach jest jeszcze gorzej, a sam polski wątek jest takim rakiem, że już wolałabym wejść na wyklopa niż być wokół rozhisteryzowanych polskich użytkowniczek lolkrowy. Za każdym razem jak dyskutowały na temat potencjonalnych krów, to zaraz to cichło, bo jebanie na mężczyzn było bardziej atrakcyjne.
Kult jednostki istnieje w PL i ma dobrze, ale jest to głównie wśród normików. Sama z tym gównem się muszę cackać, a najgorsze, że w moim ulubionym hobby i te cwele od kultu jednostek zjebały wszystko i wywindowały ceny. Mocny PL, ale na pewno większość z was nigdy nie słyszała o tym wszystkim, ale cała ta społeczność jest zjebana. Siedzę w archiwalnej prasie i tam to dopiero jest rak związany z typiarzami od "materiałów prasowych o celebrytach" którzy praktykują tak mocny kult jednostki, że kpoperki i fani influencerów, nawet miłośnicy Konona przy nich wyglądają jak amatorzy. Głównie to chłopy, i hetero i pedały, trochę kobiet (głównie pokolenie końca lat 80. i początków 90. (typiary podobne do tych co wydają 500-2000 zł za segregator... karteczek), ale też są oderwane od rzeczywistości stare baby), ale to hetero (stare) chłopy są najgorsze, bo są najgorszymi spekulantami i na grupach już atakują ludzi żeby mieć towar na odsprzedaż jak się coś pojawi z bożkami. Ogólnie ci ludzie są tak pojebani, że pytają o malutkie zdjęcie ich jebanego bożka celebryckiego, nawet obrazek 2x2cm. Sama sprzedwałam kiedyś nadwyżki, więc miałam bezpośrednią styczność z nimi, dręczyli regularnie, bywali agresywni jak ich ignorowałam i raz miałam gówniarę z mamusią, które mnie atakowały, po tym jak nie chciałam jej sprzedać, bo jest upierdliwa i ma pierdylion wymagań.
Ogólnie też spekulują na gównie takim jak 25 letnie numery Vivy czy innych celebryckich dwutygodników i ogólnie ostatnio ta bańka pękła, bo umieli wystawiać numery tam o Papaju, Edycie Górniak czy Księżnej Dianie nawet po 200zł za sztukę. Teraz nawet za 15-30zł Papajów czy Edyty Górniak nie ruszą. Raz miałam styczność z jedną tak odjechaną babą raz, co mówiła mi, że kupowała te numery Vivy jako "inwestycję" po 100zł za numer. Pani po 60-tce btw. Ta sama baba chciała 50zł za numer pewnego pisma co leciało na przedrukach i wpychała mi screeny z "Allegro" (faktycznie to byli skalperzy z Etsy i to były zachodnie edycje poza tym), że one tyle są warte. A sama je kupowałam po 5-10zł za numer.
Tak poza tym to skalperstwo, plankton i pojeby zarobkujące na starych rzeczach (bo "są stare = porządane", nawet jak to powszechne śmieci) mnie tak wkurwiają, więc dawajcie mi kapelusze. Tak samo jebane handlary, hieny lumpowe. Ostatnio na FB była drama o parę handlarzy, którzy zgwałcili jeden lump w miasteczku 10k ludności, gdzie właścicielka znała klientów i ogólnie było spoko do momentu zjawienia się tej parki. Właścicielka do nich napisała na ten temat, a oni płakali po grupach i pejach o tym, że oni nic złego niby nie robią... jak babce biznes pada, bo odstraszają jej klientów. Wszyscy w komentarzach ich jebali, mniej lub bardziej, bo w sumie teraz już tak ich bezczelność handlarzy się rozpasała (np. buty z zdartym przodem, głębokimi bruzdami, damskie handlary wystawiają jako "bardzo dobry" na Vinted za 150zł) i ogólnie z każdej platformy zrobią oborę, więc ludzie naprawdę stali się na ich cięci. Niestety polska mentalność, jak krytykujesz takie januszerstwo, kończy się, że wyzywają cię od komuchów. A najlepsze jest to, gdy handlara jest lewaczką (tak jak taka jedna z W*rszawy, która jest moją personalną lolkrową) i wytkniesz takiej pannie hipokryzję to fikołki robią okrutne.
Ogólnie ten cały cyrk jest materiałem na dłuższą rozkminę, bo akurat wiem w czym to leży, a mało kto o tym pisze (ostatnio jeden bloger modowy w końcu zjebał handlary, ale bardzo delikatnie). Mogłabym też jebać na tych co spierdolili ceny starej elektroniki, w szczególności specyficznych marek (np. jabol czy Sony). Akurat nigdy nie jarałam się retro vidyą (emulatory istnieją), to mnie ich spekulacje na SNESie czy innym nintendoslopie nie interesowały, ale reszta akurat tak. Pamiętam jak blaszaki, można było sobie zbierać za darmo na OLX, kineskopy były powszechniejsze, a egzotyczne jabole były dość tanie, części do nich również, nawet za znośne ceny dało się znaleźć beżowego Maca (kompaktowe i tak były już drogie). A cyfrówki stare? Po 10-30zł średniaki, za 50zł niezłe Olympusy chodziły. Ale kiedy wszyscy się na to rzucili, to dopiero było rakowisko.
Ogólnie ten cały cyrk jest materiałem na dłuższą rozkminę, bo akurat wiem w czym to leży, a mało kto o tym pisze (ostatnio jeden bloger modowy w końcu zjebał handlary, ale bardzo delikatnie). Mogłabym też jebać na tych co spierdolili ceny starej elektroniki, w szczególności specyficznych marek (np. jabol czy Sony). Akurat nigdy nie jarałam się retro vidyą (emulatory istnieją), to mnie ich spekulacje na SNESie czy innym nintendoslopie nie interesowały, ale reszta akurat tak. Pamiętam jak blaszaki, można było sobie zbierać za darmo na OLX, kineskopy były powszechniejsze, a egzotyczne jabole były dość tanie, części do nich również, nawet za znośne ceny dało się znaleźć beżowego Maca (kompaktowe i tak były już drogie). A cyfrówki stare? Po 10-30zł średniaki, za 50zł niezłe Olympusy chodziły. Ale kiedy wszyscy się na to rzucili, to dopiero było rakowisko.
Ostatnio edytowane:
